
Jak do tej pory całe swoje życie spędziłam w Warszawie. Tu się urodziłam i choć przeprowadzałam się już kilka razy, nigdy nie opuściłam dłużej niż na miesiąc mojego rodzinnego miasta. Do ósmego roku życia mój życiorys wyglądał zupełnie zwyczajnie, choć kto mnie wtedy znał, przyzna że byłam bardzo żywiołowym dzieckiem. Najbardziej doskwierało to mojej starszej siostrze, bo jak to często bywa musiała się opiekować młodszą siostrą. I to właśnie Ona namówiła rodziców, aby zaprowadzili mnie na casting do zespołu „Fasolki”. Obie miałyśmy szczęście, bo udało mi się tam dostać. I do dziś to szczęście mnie nie opuszcza… W zastępstwie za chorą koleżankę poszłam na casting do studia dubbingowego i nie wiem do tej pory jakim sposobem zostałam wybrana. I właściwie na wszystkich castingach było podobnie.
czytaj dalej